Deszcz rozmazany pada po powiekach i
po schodach. Wbiega obcasami, stukając kroplą z parasolki w
drzwi. Są drewniane i płaczą piskiem, cichutko
śmiejąc się. Znika w kuchni, w szafce, w czajniku i
w kubku. Pocą się kropelki goździkowe a kafelki są
niebieskie. Korytarze, miękkością, idą obok skrzydeł
na zdjęciach. Jeszcze mewa, gdy zatapia się cała
w głębokim fotelu. Przez miękkość i goździki przedziera się
głos. Pyta podejrzliwie: "Kim pani jest?

Pani tu przecież nie mieszka."






marthasmoke . 08.04.2007 :: 14:36

pani mieszka na księżycu.


ech, jak ja lubię do ciebie powracać.
tak mnie odświeżyłaś tym wczesnym porankiem (czy raczej późnym wieczorem bo się jeszcze nie położyłam).





atrament . 08.04.2007 :: 09:54

I dobrze, niech się Pani zbyt mocno nie przyzwyczaja. Niech leci dalej.





a-sk . 07.04.2007 :: 09:45

wiesz co?
strasznie mi się podoba
to
jak piszesz

(:





Benedick16 . 03.04.2007 :: 22:33

Aja
A ja wiem
gdzie
Aja
mieszka :)





indeo.mylog.pl . 03.04.2007 :: 00:43

ładne. ładnie brzmi.





p-apier . 02.04.2007 :: 09:01

...
[bo nie wiem co napisać.]