W mieszkaniu od dawna opustoszałym piszę do głuchej ściany co ciągnie się pionowo przez ostatnie dziesięć niezaśnięć, jak dzisiaj. W mieszkaniu od dawna opustoszałym potykam się o słowa podwiędłe, przez czas i zmiany. Przyklejają mi się do stóp, natrętne. Nie zauważyłam gdy sąsiedzi się wyprowadzili, cisza. Za cicho, za cicho tu by pisać.
.27.12.2008 . 04:40. Komentarze (5) .
Szepnęło jej się:
Zostań, proszę
i wybuchła łzami.
wybuchła, zatrząsł się sufit
i uderzył w podłogę
(pewnie jeszcze w jakiejś oddali
jakoś zapłakało jakieś dziecko)
wybuch zagłuszył a on wyjechał,
dziesięć dni później
wieczność za wcześnie.
.17.10.2007 . 06:00. Komentarze (10) .
Za oknem pociągu, wznoszące się nad horyzont słońce wybiło w niebo palmami. Przenoszę się na kilka miesięcy na Florydę.
Chcę pisać.
.19.08.2007 . 16:17. Komentarze (5) .
kolekcjonuję niecodzienne doświadczenia. to u mnie.
.03.08.2007 . 04:57. Komentarze (7) .
"When Hitler attacked the Jews
I was not a Jew, therefore I was not concerned.
And when Hitler attacked the Catholics,
I was not a Catholic, and therefore, I was not concerned.
And when Hitler attacked the unions and the industrialists,
I was not a member of the unions and I was not concerned.
Then Hitler attacked me and the Protestant church --
and there was nobody left to be concerned."
Martin Niemoller
*
to wszystko.
.27.04.2007 . 02:09. Komentarze (3) .
szeptem czytam "Harrison Bergeron" Vonnegut'a.
nie radzę sobie.
.14.04.2007 . 02:26. Komentarze (7) .
"I'd love to change the world"*
Białe-szkliste drobinki kryształkami zsuwają się z łyżeczki. Szelestem szeptając słodkie słowa fruną do gorącego płynu. Skondensowaną słodyczą wtopić się w gorycz, chcą.
"But I don't know what to do"*
Mómómówiłeś, że tu jest dno. Mómówiłeś, że płytko, łatwy i możliwe. Jjja wracam. Parą, parą spowrotem.
"So I'll leave it up to you"*
* wyrwane z I'd Like to Change the World, Ten Years After
.10.04.2007 . 03:09. Komentarze (9) .
Deszcz rozmazany pada po powiekach i
po schodach. Wbiega obcasami, stukając kroplą z parasolki w
drzwi. Są drewniane i płaczą piskiem, cichutko
śmiejąc się. Znika w kuchni, w szafce, w czajniku i
w kubku. Pocą się kropelki goździkowe a kafelki są
niebieskie. Korytarze, miękkością, idą obok skrzydeł
na zdjęciach. Jeszcze mewa, gdy zatapia się cała
w głębokim fotelu. Przez miękkość i goździki przedziera się
głos. Pyta podejrzliwie: "Kim pani jest?
Pani tu przecież nie mieszka."
.02.04.2007 . 04:16. Komentarze (6) .
Bądź kawą i spróbuj zasnąć.
.27.03.2007 . 23:29. Komentarze (3) .
Wszystko jest znośne dopóki potrafisz o tym ładnie napisać.
.25.03.2007 . 23:05. Komentarze (2) .
marzy mi się dramat w trzech aktach
z punktem kulminacyjnym w ostatnim zdaniu aktu trzeciego.
.20.03.2007 . 00:27. Komentarze (6) .
za dużo śpię.
.15.03.2007 . 03:48. Komentarze (11) .
chwileczkę. zaraz wracam.
.14.03.2007 . 03:07. Komentarze (3) .
pomyśl, o ile gorsza wiosenna depresja jest
od jesiennej.
.09.03.2007 . 04:13. Komentarze (6) .
przede mną, na cudzych plecach napisane:
it's not the destination
it's the journey
cudze plecy kroczą wolno, rozglądając się na boki.
idź szybciej, śpieszę się. wokół tłok.
przyspieszam kroku i wyprzedzam.
do celu.
.04.03.2007 . 03:18. Komentarze (5) .